Ewa Habuda

radca prawny

Opis pod zdjęciem
[Więcej >>>]

Zadaj pytanie!

Za co płacisz prawnikowi?

Ewa Habuda24 lipca 2019Komentarze (1)

Czy zastanawiałeś się czasem za co tak naprawdę płacisz prawnikowi? Dlaczego usługi prawne tyle kosztują? Co robi prawnik po Twoim wyjściu z kancelarii? Zastanawiałeś się. I to zapewne nie raz i nie dwa.

Bo przecież przychodzisz do kancelarii, opowiadasz o swoim problemie, przynosisz dokumenty, wychodzisz….a po np. tygodniu opinię prawną na 5 stron masz juz gotową.

Co to jest 5 stron? Przecież można przysiąść i napisać to w 1,5 godziny. W zasadzie to żadna praca, a płacisz jak za zboże.

No i w tym właśnie tkwi szkopuł. Ty jako klient nie wiesz za co tak naprawdę temu prawnikowi płacisz. A nie wiesz za co płacisz bo nie wiesz jak wygląda jego praca.

Szczerze mówiąc jest to problem, który nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Efekt pracy prawnika to nie bochenek chleba, którego koszt wytworzenia możesz sobie mniej więcej wyliczyć. A tworzą się z tego kolejne problemy i nieporozumienia: klient nie wie za co płaci bo nie wie jak pracuje prawnik. Skoro nie wie jak pracuje prawnik to nie widzi wartości w pracy prawnika. Skoro nie widzi wartości w pracy prawnika, z automatu wręcz, podważa cenę usług prawnych. Można byłoby tak długo wymieniać.

Dlatego dzisiaj wyjaśnię Ci po krótce jak pracuje prawnik. Chociaż zastrzegam, że na cenę usług prawnych nie składają się tylko te aspekty, o których napisałam poniżej.

A do napisania tego artykułu zainspirował mnie wywiad z radcą prawnym Anetą Pacek-Łopalewską oraz radcą prawnym Joanną Daniłowicz, przeprowadzony w podcaście Poza Prawem.

Nawiasem mówiąc jestem totalnym podcastowym freakiem – słucham ich gdzie tylko się da i ile się da. A że dużo jeżdzę samochodem to podcasty niezmiernie umilają mi podróż i jednocześnie sprawiają, że nie wydaje się być ona już tak bezproduktywna!

Podcast Poza prawem, prowadzony przez Szymona Kwiatkowskiego i Jerzego Rajkow-Krzywickiego skierowany jest przede wszystkim do prawników i traktuje o „marketingu, zarządzaniu i komunikacji w kancelariach prawnych”. Jeśli interesuje Cię z czym zmagają się prawnicy na początku swojej drogi to ten podcast Ci to wyjaśni.

A teraz do rzeczy!

Co tak naprawdę robi prawnik?

No właśnie! Co tak naprawdę robi prawnik kiedy Ty nie patrzysz? 😀

Zapewne myślisz, że po Twoim wyjściu z kancelarii prawnik odpala komputer, otwiera swój super tajny folder z super tajnymi gotowcami, robi kopiuj-wklej i gotowe! A potem idzie na kawę i czeka na przelew?

Otóż nie. Tak to nie wygląda.

To właściwie jak to jest? Pozwól, że przytoczę (chociaż nie dosłownie) fragment wywiadu, o którym już wyżej wspomniałam:

„Wszystkim się wydaje, że praca prawnika przypomina zrobienie listy zakupów. Zastanówmy się zatem jaką ścieżkę przechodzi prawnik pracując. Prawnik w pierwszej kolejności zapoznaje się ze zleceniem. Klient przychodzi, opowiada mu stan faktyczny, czyli co się wydarzyło. Chce wiedzieć jaki będzie wynik, efekt końcowy, pyta i opowiada. No więc co prawnik musi zrobić? Musi wziąć tą opowieść, przefiltrować przez własne doświadczenie i wybrać z niej to co jest dla niego najistotniejsze.

Później tworzy z tego taki case, czyli pytanie prawne (bo opowieść klienta a to o co ten klient tak naprawdę pyta to są często dwie różne rzeczy). Trochę jak u lekarza czy u psychologa. Później, jak prawnik ma już tą esencję, ma to swoje pytanie prawne, to tak naprawdę dopiero wtedy poznaje zakres swojej pracy.”

Nadążasz? Zauważ, że już podczas samej rozmowy z Tobą prawnik pracuje. Analizuje to co powiedziałeś, robi notatki, dopytuje, stara się odnaleźć Twój prawdziwy problem, z którego być może nawet nie zdajesz sobie sprawy!

Idźmy dalej.

„Następnie prawnik musi spędzić bardzo dużo czasu robiąc reaserch, czyli szukając właściwych przepisów, orzecznictwa, artykułów, monografii, komentarzy. To jest ogrom. Wszyscy wiemy, że to jest ogrom. Póżniej, jak już zgormadzi sobie tą kupkę wiadomości, to musi potem ją posortować, posegregować, w jakiś sposób odrzucić to co jest nieistotne od tego co mu będzie potrzebne. Następnie zastanawia się co będzie mu potrzebne teraz, co być może będzie mu potrzebne potem, czy będzie musiał jednak wrócić do tej swojej kupki wiadomości. Musi więc to wszystko posegregować, posortować, przyporządkować. I tak naprawdę w efekcie tej pracy (a jeszcze nie przystąpił nawet do analizy), jak już ma to wszystko poukładane, posortowane to dopiero wtedy zaczyna analizować.”

Nieźle, prawda? I nadal jesteśmy daleko od otworzenia super tajnego folderu z super tajnymi gotowcami!

Z analizy wynika mu, czy musi zbadać coś głębiej, czy tego ma już nie badać. Przed samą rozmową, w kuluarach, rozmawialiśmy o tym, że jak opinia prawna ma 5-10 stron to być może ma jeszcze 15, które nie zostały przelane na papier.

Bo praca prawnika jest też pracą polegającą na eliminowaniu rzeczy nieistotnych, nieważnych, nieaktualnych bądź nie mających zastosowania do tego stanu faktycznego. Tej pracy oczywiście nie widać, bo jej na opinii po prostu nie ma. Natomiast jeśli opinia ma 5 stron to nie oznacza, że prawnik usiadł i napisał tylko te 5 stron podczas picia kawy po obiedzie. Bo być może te 5 stron powstało po odrzuceniu 25. Tak też się często zdarza.

No więc ten prawnik, jak już sobie wszystko uporządkował, to potem zaczyna analizować. Używa tej całej wiedzy, którą nabył na studiach, na aplikacji – czyli wnioskowania prawniczego, interpretacji. I stosuje te wszystkie narzędzia do przeanalizowania tego contentu. Powstaje mu tak naprawdę coś zupełnie innego niż tekst, który czyta potem klient na tej płaskiej kartce papieru. Zawód prawnika jest jakby połączeniem zawodu pisarza z zawodem project managera. Bo klient nie chce zobaczyć na kartce papieru artykułu 35 jakiejś tam ustawy. On mówi „Pani Mecenas, niech Pani mi to powie tak po polsku, po ludzki, co mam zrobić?.” Więc ten content (bo to nie jest jeszcze treść! Wracając do pracy prawnika, to przypomina mi to nie treść zapisaną na kartce, tylko bardziej chmurę powiązań, połączeń, różnego rodzaju informacji, w których jedne zależą od drugich. Jeśli się spełni jedna przesłanka to wtedy można zrobić tak, jeżeli tego nie będzie to trzeba użyć czegoś innego). Język prawy jest tego odzwierciedleniem. Wiemy wszyscy, że tu nawet przecinek jest ważny. To jest wszystko efekt tego, że zastosowano te narzędzia wnioskowania i analizy prawniczej do tego reaserchu, który żeśmy sobie wcześniej zrobili.

No i teraz proszę sobie wyobrazić prawnika, który spędził naprawdę dużo czasu na reaserchu, na analizowaniu, na szeregowaniu. Zrobił sobie projekt i teraz on siada przed tą kupką informacji z jednej strony, kupką informacji z drugiej strony. Żółte kartki, trzy komentarze, komputer przed sobą, na którym nie ma jednej witryny tylko 15. Tu ustawa, tam rozporządzenie, tutaj odpowiedni stan prawny na odpowiedni dzień (bo to coś się wydarzyło na przykład rok temu czy dwa lata temu, więc to musi być ustawa wtedy obowiązująca. Być może są jeszcze jakieś zmiany, być może ustawa przejściowa). Także robi się tego naprawdę dużo, do tego jeszcze uwagi klienta, ogrom maili i korespondencji.

No i prawnik siedzi i zastanawia się jak to wszystko wcisnąć na tą kartkę papieru! Klient często mówi: „Ja chcę jedną stronę!” I co wtedy robi prawnik? Prawnik musi zadać tak naprawdę gwałt temu procesowi analitycznemu, który przeprowadził w pocie czoła przez ostatnie naście lub dziesiąt godzin. Czyli co musi zrobić? Udeptać, przyciąć, spłaszczyć i wcisnąć to wszystko na kartkę papieru. Czyli musi te wszystko powiązania przestrzenne, które miał w głowie ugnieść jak naleśnik, wpakować na stronę, przestać być prawnikiem i teraz zająć się literaturą. I po co on to robi? Po co dekonstruuje tą swoją chmurę powiązań i robi z tego tekst literacki? Po to żeby klient mógł mailem dostać dokument, opinię, którą potem drukuje (bądź nie drukuje) i czyta. I co teraz klient musi zrobić? Teraz klient musi, na podstawie tego co zrobił prawnik, odtworzyć te informacje czytając to, co mu prawnik chciał pokazać. Więc klient, żeby  to zrozumieć, musi odtworzyć przy pomocy tej literatury te powiązania. Więc jest to proces długi i czasochłonny, często bolesny i bardzo często zakończony niepowodzeniem.”

Za co tak naprawdę płacisz prawnikowi?

No właśnie. Za co? Za to, czego najczęściej nie widzisz. Płacisz nie za 5 stron opinii prawnej, napisanej prostym i zrozumiałym językiem. Płacisz za to, że nie musisz przebijać się przez 25 stron informacji niestrawnych jak stary hamburger i tracić kolejnego tygodnia na zrozumienie tego co przeczytałeś

Płacisz nie za 6 stron umowy, tylko za ocenę wszelkich ryzyk, za analizę biznesu, który prowadzisz. Płacisz w końcu za „odchudzenie” tej umowy tak, żeby nie zawierała masy nikomu niepotrzebnych postanowień.

To tak z grubsza.

Oczywiście zdarzają się sprawy mniej i bardziej wymagające, a czynności mniej lub bardziej powtarzalne. Czasami prawnik musi zajrzeć do super tajnego folderu z super tajnymi gotowcami – ale nawet te super tajne gotowce (po przeanalizowaniu tego co klient chce, zebraniu informacji i przetworzeniu tych informacji) często trzeba przerobić.

Narzędzie, czyli Treesk

Na zakończenie kilka słów o narzędziu, które niesamowicie mnie zainteresowało. Pozwólcie, że przytoczę kolejny fragment wywiadu:

„Nam brakowało narzędzia takiego jakie mają dzisiaj designerzy, architekci, graficy. Narzędzia dostosowanego do tego w jaki sposób pracuje prawnik. Ponieważ takiego narzędzia nie było, same je stworzyłyśmy. Dzisiaj pracujemy na takim narzędziu, które pozwala nam ominąć proces zadawania gwałtu naszej chmurze powiązań. Naszemu reaserchowi oraz procesowi analitycznemu i pokazać klientowi to co mamy w głowie. Omijamy wtedy etap spłaszczania, przesyłania i odtwarzania przez klienta tego, nad czym pracowałyśmy. Klient to wszystko od razu widzi. Co więcej my go (klienta) wpuszczamy w ten proces doradzania. To też jest chyba taka zmiana czasu, że klienci coraz częściej chcą być elementem tego procesu. Oni nie chcą już czekać trzy tygodnie na opinię tylko najczęściej mówią: „Pani Mecenas, co o tym Pani sądzi, bo ja tu jeszcze dorzucę dokument, albo ja bym już chciał kawałek.” I ta komunikacja z klientem zaczyna być coraz ważniejszym elementem. Klient wręcz musi uczestniczyć w tym procesie. Często ma on ma siły biznesowe i finansowe, które mają bardzo dużo do powiedzenia w sensie np. dodania do strategii, do stanu faktycznego. Nie da się pewnych kwestii rozwiązać tylko na poziomie czysto prawnym, stosując tylko przepisy. To co robimy zawsze jest w kontekście biznesu.”

 

Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na temat tego narzędzia. Chciałbyś właśnie w taki sposób pracować ze swoim prawnikiem?

Osobiście nie mogę się doczekać. Na chwilę obecną wydany został Treesk 1.0, w planach jest wydanie Treesk 2.0 i Treesk 3.0 w wersji Edu dla kancelarii. Uważam, że stosowanie go wyjdzie z korzyścią i dla prawników i dla klientów. Prawnik będzie dużo lepiej skomunikowany z klientem, natomiast klient będzie brał aktywny udział w sprawie i będzie widział nad czym tak naprawdę pracuje prawnik i za co mu płaci 🙂

 

Wybacz mi ten przydługi wpis, ale po prostu musiałam się tym z Tobą podzielić!

A tak na zakończenie – jeśli interesują Cię kwestie środowiskowe takie jak np. uwarunkowania środowiskowe, uzyskanie decyzji środowiskowych (a jeśli czytasz ten blog to zapewne Cię interesują) to APŁ Kancelaria Prawna Ochrony Środowiska prowadzona przez mecenas Anetę Pacek-Łopalewską i mecenas Joannę Daniłowicz napewno pomoże rozwiązać Ci Twój problem!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 667 231 839e-mail: ewa.habuda@eu-lfs.com

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Paweł Listopad 20, 2019 o 09:57

Bardzo dobry artykuł Pani Mecenas
Każdy klient powinien go przeczytać

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez L F S Adwokaci Radcowie Prawni Sobolak i Partnerzy Spółka Partnerska Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest ML F S Adwokaci Radcowie Prawni Sobolak i Partnerzy Spółka Partnerska z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem ewa.habuda@eu-lfs.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis: